Mój prywatny Małżonek "rzołnierz teoretyczny" stwierdził ostatnio że nasz rząd powinien zrobić sobie zestawienie ZA i PRZECIW tej misji... i powiem szczrze że się tak nad tym zastanawialiśmy i jakoś tych ZA nie potrafiliśmy odnaleźć - USA nam póki co nawet nie podziękowało, profitów żadnych, teroryzn dalej kwitnie i tylko nasi chłopacy tam giną... no dobra jst jedno ZA - ponoć na kryzys wojna jest najlepsza bo tyle kasy co idzie w zbrojeniówkę to nigdzie indziej się nie wkłada
sąsiad w marcu wyjeżdża na pół roku właśnie do afganistanu...

Słyszałam dziś wypowiedż szefa sił zbrojnych, że ponoć decyzja nie zapadła po telefonie Obamy. Zapda wcześniej i mają na to dokument. Tyle, że wysyłać żołnierzy mieli po Nowym Roku...
Jestem przeciwko...
Chwalą się, że wycofali wojska z Iraku i to taki sukces PO, a wysyłąją ( często na smierć) i jescze na kiwnięcie palca Obamy zwiększają ilość do Afganistanu. Ciekawe czy swoich synów decydenci PO by tam wysłali?
Liczba wysłanych żołnierzy do Afganistanu nie jest duża , biorą pod uwagę że zakonczylismy misje ONZ w Libanie , Syrii czy Czadzie . Ale sensownośc jest tu dyskusyjna , jedziemy bo jesteśmy posłuszni , a nic tak naprawde sami z tego nie may Po Iraku zreszta widać , żadna az naszych firm nie uczestniczyła w prztargach jeżeli chodzi o złoza ropy.W tej wojnie , nie wygramy i nie przegram,y , jesteśmy tylko uczestnikami tylko za jaką cenę .Oby dla niekórych rodzxin cena nie okazała się zbyt wyskoka.
położna 2 napisał 2009-12-03 14:04:28
Liczba wysłanych żołnierzy do Afganistanu nie jest duża , biorą pod uwagę że zakonczylismy misje ONZ w Libanie , Syrii czy Czadzie . Ale sensownośc jest tu dyskusyjna , jedziemy bo jesteśmy posłuszni , a
nic tak naprawde sami z tego nie may Po Iraku zreszta widać ,
żadna az naszych firm nie uczestniczyła w prztargach jeżeli chodzi o złoza ropy.W tej wojnie , nie wygramy i
nie przegram,y
(CZYŻBY?) jesteśmy tylko uczestnikami tylko za jaką cenę .
3 tys. żołnieży to niedużo?
TO O 3 TYŚ, ZA DUŻO!!!
Dziękuję za cokolwiek, co nawet mielibyśmy mieć, nie jest to warte śmierci młodych mężczyzn: synów, mężów, braci, ojców.
Nie interesują mnie przetargi, złoża ropy za taka cenę.
Joll napisał 2009-12-03 12:00:24 Chwalą się, że wycofali wojska z Iraku i to taki sukces PO, a wysyłąją ( często na smierć) i jescze na kiwnięcie palca Obamy zwiększają ilość do Afganistanu. Ciekawe czy swoich synów decydenci PO by tam wysłali?
Takie pytanie zadałabym chętnie Tuskowi i jego ministrom.
żołnierzy - rz oczywiście. Dlaczego nie mogę poprawić???
Jestem jak najbardziej przeciw. A jeśli już tak bardzo pan Tusk chce Obamie wejść w ty... to przynajmniej niech zadba o zniesienie wiz dla Polaków. Chociaż z drugiej strony wątpię w to, żeby rząd sam tego chciał dla nas, bo znowu by parę milionów wyjechało z kraju.
Siedem tysięcy to dokładnie tylu żołnierzy, ilu oczekują Amerykanie. Zaapelował o nich we wtorek prezydent USA Barack Obama zapowiadając wzmocnienie amerykańskich wojsk o 30 tys. ludzi, co zwiększy ich łączną liczbę do 101 tys.
Do tej pory mówiło się o jedynie 5 tys. żołnierzy, które zadeklarowali sojusznicy.
Polska zadeklarowała wstępnie zwiększenie kontyngentu od przyszłego roku o 600 żołnierzy,
Włochy o ok. 1000, Gruzja - 900, Korea Płd. - ok. 600, Wielka Brytania - 500, Portugalia
150, Czechy - 100.
Dotąd ostrożnie albo wręcz niechętnie zareagowały m.in. Francja, Niemcy, Turcja i Australia.
http://www.tvn24.pl/12691,1632024,0,1,sojusznicy-deklaruja-amerykanom-wsparcie,wiadomosc.html
To polityka i zobowiązania, które są powiązane z sobą.
jestem jednym z tej trójki co zaznaczyła odpowiedź "TAK".
ponieważ w literaturze fachowej mozemy zaciagnąć ciekawe wnioski - wcale nie gospodarcze.
np. dziś dostałem w ręce ostatnie wydanie kwartalinka TERRORYZM, na pierwszej stronie artykuł dotyczący genezy i istoty naszej bytnosci w Afganistanie.
Dla mnie tematyka fachowa ale nie konfliktu ale pewnych zdarzeń.
http://www.terroryzm.com.pl/index.php?go=wydanie03.09
artykul jest autorstwa dziennikarza wojennego tvp "panoramy". Więc moim zdaniem obiektywny.
Chłopcom naszym życzę szybkiego powrotu do domu, szczęścia i zdobycia doswiadczenia , którym będą mogli "szkolić", doskonalić młodzież lat późniejszych.
Armia doświadczona w boju to w naszym kraju "skarb niedoceniony"
sopel napisał 2009-12-04 21:15:35 To polityka i zobowiązania, które są powiązane z sobą.jestem jednym z tej trójki co zaznaczyła odpowiedź "TAK".ponieważ w literaturze fachowej mozemy zaciagnąć ciekawe wnioski - wcale nie gospodarcze.np. dziś dostałem w ręce ostatnie wydanie kwartalinka TERRORYZM, na pierwszej stronie artykuł dotyczący genezy i istoty naszej bytnosci w Afganistanie.Dla mnie tematyka fachowa ale nie konfliktu ale pewnych zdarzeń.www.terroryzm.com.pl/index.php?go=wydanie03.0...artykul jest autorstwa dziennikarza wojennego tvp "panoramy". Więc moim zdaniem obiektywny.Chłopcom naszym życzę szybkiego powrotu do domu, szczęścia i zdobycia doswiadczenia , którym będą mogli "szkolić", doskonalić młodzież lat późniejszych. Armia doświadczona w boju to w naszym kraju "skarb niedoceniony"
Sopel, nie udało mi się otworzyć zlinkowanego przez Ciebie artykułu. Jakie wnioski masz na myśli?
Nie wiem, ale może Ty będziesz mógł odpowiedzieć mi na pytanie, czy polscy żołnierze jadą tam na ochotnika, czy na rozkaz?
Nie jestem wojskowym - ale mam bardzo dużo znajomych w tych kręgach, szczególnie dotyczącym terroryzmu bombowego - iED.
Czy jada na ochotnika? - moim zdaniem większość tak, są tacy co nie przechodzą szczegółowych badań lekarskich (sam kiedys takie badania przechodziłem uczestnicząc w mijsji ONZ) - ale zdarzaja się ochotnicy z przymusu (sam nie miałem z takimi do czynienia) - wiec nie moge obiektywnie napisać.
Jednak spotkałem się z sytuacją, gdzie "żołnierz mówił , ze został zmuszony - a faktycznie sam chciał. (dobre tłumaczenie dla rodziny).
Nasi chłopcy to w większości normalni ludzie zyjący wśród nas nie chwalacy sie swoimi dokonaniami, a tzw. fanatycy sa najgorsi - ich opowieści z "basni" 1001 nocy - działaja na świadomosc społeczeństwa i dlatego to ich opinia krązy wśród nas - nie jest obiektywna.
Co do linku - tak już jest, ze jest to "reklama" kwartalnika, a nie e-kwartalnik - aby przeczytać trzeba się pofatygować do czytelni lub biblioteki. Ja mam służbowo przydzielaną a artykuł zawiera 5 stron A-4, więc wybacz ale nie przepiszę.
sopel napisał 2009-12-04 21:35:05 Czy jada na ochotnika? - moim zdaniem większość tak, są tacy co nie przechodzą szczegółowych badań lekarskich (sam kiedys takie badania przechodziłem uczestnicząc w mijsji ONZ) - ale zdarzaja się ochotnicy z przymusu (sam nie miałem z takimi do czynienia) - wiec nie moge obiektywnie napisać...
Jeżeli tak jest naprawdę, to właśnie dodatkowo wywołuje mój sprzeciw.
Ulinko, mogę napisać tylko tyle ponieważ żołnierze operujący w języku English zajmują stanowiska sztabowe i bardziej "bezpieczne" (nie wszyscy oczywiście - bym skrzywdził tych dowódców dr.;pl;komp.) - jednak przytoczę sprawę nagłośniona przez media, gdzie sztabowcy dopisywali się do patroli a w nich nie uczestniczyli - moim zdaniem skandal.
Chłopcy na stanowiskach bojowych (a są wśród nich i odwazni, chcący sprawdzić siebie) są czasami (moje zdanie) zmuszani do podjęcia decyzji na TAK (np. koniec kontraktu, przedłużenie itp) niektórzy po powrocie z takim doswiadczeniem mogą liczyć na "atrakcyjne etaty" czy awansownie. Są swiadomi swojego wyboru i zawsze mogą powiedzieć - NIE. Wiec są ochotnikami z ograniczonego wyboru.
ale są.
nalezy tych chlopców szanowac bo niejednokrotnie są jedynymi żywicielami rodziny.
Tych chłopców bardzo szanuję, sama pochodzę z rodziny wojskowej (Dęblin - tam mieszkałam do 19 roku życia)), więc wiem co to jest wojsko.
Nie chciałabym jednak być w roli ich matki, siostry, czy też żony.
Moje zaufanie do decydentów jest bardzo ograniczone. Żołnierzy wysyła się na wojne, potem pozostawia samym sobie. Pamiętam historię żołnierzy poszkodowanych w wyniku działan wojennych, żołnierzy z Iraku osadzonych w wiezieniu. Smutne to. Pewnie odczuwam, tak jak większość kobiet, mężczyźni mają inne spojrzenie.
Zgadzam się z Ulinką, również pochodzę z rodziny wojskowej -tata żołnierz, brat żołnierz i nie chciałabym żeby któryś z nich wyjechał na wojne. Mam bardzo dużo znajomych którzy wyjeżdzają do Iraku, Afganistanu zostawiając żony w ciąży , dzieci. Po powrocie większość z nich zachowuję się inaczej niż przed wyjazdem to już nie są te same osoby...
Wydaje mi się, że gdybym była mężczyzną też bym zgłosiła się na ochotnika, to przeciez taka męska przygoda, ale jeśli chodzi o tę wojnę, to jako kobieta nie rozumiem po co nam Polakom to potrzebne, skoro to nie nasza wojna?
Cytat : szefa BBN min. A . Szczyglo (terroryzm 3/2009)
"Dzięki Irakowi i misji w Afganistanie nasze wojsko jest zdecydowanie lepiej przygotowane do obrony kraju, niż przed 2003 r"
Zwierzchnik Sił Zbrojnych (L.K) jest przeciwny wyprowadzeniu naszych wojsk z Libanu czy Wzgórz Golan przede wszystkim z powodu naszego wkladu w dzialalność pokojową ONZ. Jeśli chcemy sie liczyć na arenie międzynarodowej, to zaangażowanie wojskowe jest niezwykle ważne. W odróżnieniu od dużych i bogatych państw europejskich nie mamy funduszy, aby materialnie wspierać organizacje międzynarodowe. Mamy za to wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu misji ONZ. Nie ma sensu zaprzepaszczanie tego dorobku - powiedzial A.Szczygło.
No tak Sopel ja to świetnie rozumiem tylko jak to wytłumaczyć kobietom i dzieciom które tracą mężów i ojców a często otoczenie nie zawsze bywa przychylne ponieważ wiele ludzi podchodzi do tego jakby on wyjechał tam dla pieniędzy i teraz zazdroszczą jej że ma wysoką rentę i twierdzą że przez to jej ból jest mało ważny. Nawet nie wiesz jak wielu ludzi w ten sposób podchodzi do tego typu problemów. Ja kiedyś usłyszałam że powinnam się cieszyć bo moja córka dokąd się będzie uczyła to będzie miała rentę, a możesz mi wierzyć na pewno nie jest tak wysoka jak po żołnierzu. A ja się pytam z czego mam się cieszyć? Nawet gdyby była tak wysoka.
sopel napisał 2009-12-05 15:03:39 Jeśli chcemy sie liczyć na arenie międzynarodowej, to zaangażowanie wojskowe jest niezwykle ważne. W odróżnieniu od dużych i bogatych państw europejskich nie mamy funduszy, aby materialnie wspierać organizacje międzynarodowe. Mamy za to wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu misji ONZ. Nie ma sensu zaprzepaszczanie tego dorobku - powiedzial A.Szczygło.
Bogatsze państwa, takie jak Francja, Niemcy, Turcja i Australia
nie są tak gorliwe jak Polska.
Joll napisał 2009-12-04 14:42:06